[:pl]Miło nam poinformować, że 29.10. w krakowskiej Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej odbyła  się premiera spektaklu „Mroczna gra albo historie dla chłopców” Carlosa Murillo w reżyserii Iwony Kempy. Spektakl jest dyplomem studentów IV roku Wydziału Aktorskiego. Powstał w koprodukcji z naszym Teatrem, w ramach której będzie prezentowany  w Toruniu do końca 2012 roku.

Premiera krakowska została znakomicie przyjęta przez szacowne grono profesorskie i władze PWST oraz krakowską publiczność.

Premiera toruńska już 19 listopada na Scenie na Zapleczu.

Sztuka „Mroczna gra albo historie dla chłopców” to intrygująca opowieść o dwóch kilkunastoletnich chłopcach, którzy w świecie Internetu szukają tego, czego brakuje im w rzeczywistości. Kiedy jeden z nich – Adam – zamieszcza na czacie ogłoszenie „Chcę się zakochać”, drugi – Nick – podejmuje z nim niebezpieczną grę, w której zmieniając tożsamość i manipulując Adamem będzie próbował odpowiedzieć sobie na pytanie: „o co chodzi z tym KOCHAĆ?”. Historia rozpoczyna się w świecie wirtualnym, ale swój tragiczny koniec znajduje w rzeczywistości.

To sztuka o trudnym dojrzewaniu w epoce Internetu, o zagrożeniach, jakie stwarza anonimowość w sieci, ale i o niezależnym od internetowych możliwości głodzie akceptacji, miłości i uwagi. – mówi Iwona Kempa.

Udział biorą: Anna Kaszuba, Maja Łukowska, Izabela Warykiewicz, Antoni Paradowski, Maurycy Popiel, Maciej Raniszewski, Ryszard Starosta, Arkadiusz Walesiak, Łukasz Wójcik.

Ceny biletów: normalny – 30 zł, ulgowy – 22, szkolny – 20 zł.

„Mroczna gra albo historia dla chłopców” w reż. Iwony Kempy. Pisze Paweł Głowacki w Dzienniku Polskim.

Kliknięcie i nóż
«Przed szklanym prostokątem – dzień w dzień, noc w noc nieprzeliczona masa ciał. Szklanym, ciekłokrystalicznym, diabli wiedzą, jakim jeszcze.

Da ktoś głowę, że jutro na komputerowym rynku nie zrobi furory ekran z samego powietrza? Elektronika pędzi niepoczytalnie, internet – jeszcze szybciej. Cacka nasze zmieniają się nam na pstryknięcie… No proszę, pięć zdań – i pięć banałów. Dodam szósty – będzie parzyście, elegancko. Cacka się zmieniają, lecz ciała przed nimi – ani o jotę. Rzecz jasna, nie licząc tego, co wymuszone przez czas.

Te same, co zawsze, sny na jawie, niezmienne tęsknoty, namiętności jak mantra. I ta sama, co zawsze, samotność. Więc kogoś po drugiej stronie sieci znaleźć trzeba koniecznie i pokochać trzeba koniecznie, żeby raźniej było. Tak, pokochać go, albo podzielić się z nim lękami, radościami, czymkolwiek, albo ból mu sprawić ciężkim słowem, albo go pocieszyć, albo wyśmiać go, albo mu doradzić, albo szczerym być z nim w każdej sprawie, albo go okłamywać litera po literze. Właśnie – okłamywać. Grać? Owszem, grać z naiwnym w internetowego chowanego, maski zakładać, zmieniać płeć, osobowość, barwę oczu i włosów, grać, igrać, grać z nim tak, by nie domyślił się, że jest w teatrze. Jak małolat w wyreżyserowanym przez Iwonę Kempę dyplomie aktorskim „Mroczna gra, albo historie dla chłopców” Carlosa Murillo. Ten młody zagrał kiedyś, zagrał z drugim młodym po drugiej stronie sieci, który na jakimś tam czacie napisał, że pragnie poznać i pokochać dziewczynę o niebieskich oczach, metr sześćdziesiąt, góra sześćdziesiąt pięć, szczupłą. I młody odpowiedział. Zaczął być swoją nieistniejącą siostrą: niebieskość, średni wzrost, doskonała figura. Młody zagrał z drugim młodym o własne uczucie. Po nierealnym teatrze zostały mu realne blizny na brzuchu. I młody opowiada teraz konstrukcję tamtej niepojętej kładki pomiędzy kliknięciem a nożem.

W sumie – to wszystko. Tym jest „Mroczna gra…” – wspomnieniem. Półtoragodzinnym seansem wspominania, by zrozumieć ciemną kładkę. Odegraniem na realnej scenie niegdysiejszej gry w nieuchwytnej sieci. Jakby teatrzykiem w teatrzyku, gdzie dziewięcioro – Maciej Raniszewski, Izabela Warykiewicz, Antoni Paradowski, Ryszard Starosta, Maja Łukowska, Arkadiusz Walesiak, Łukasz Wójcik, Anna Kaszuba, Maurycy Popiel – rotacyjnie wcieli się we wszystkie postacie mrocznej historii miłosnej, gdzie się realność z iluzją na amen zapętliła, heteroseksualizm z homoseksualizmem zatańczył, a w finale było nieudane samobójstwo przy pomocy ręki drugiego młodego – tego, co do końca nie wiedział, że to gra.

Banał? Kolejna socjologiczna agitka sceniczna w kwestii narastającej samotności naszej młodzieży, w sprawie fatalnego wpływu internetu na zagubionych nieletnich, ku przestrodze – by rodzice uważali na klikanie swych pociech, albowiem sieć to siedlisko potworów, dewiantów, psychopatów i innych zboczeńców? Można tak rzec, tyle że banał ten już w pierwszej minucie kruszeje na scenie. Kruszeje od dotyku aktorstwa. Przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie. Nie uwiera, nie denerwuje, nie męczy. Powiem prosto – od wieków nie widziałem w krakowskiej szkole teatralnej takiej lekkości, tak czystych tonów, takiej klarowności gestów, twarzy, intonacji. Bóg mi świadkiem: wreszcie wszystko bez problemów zrozumiałem (nie tylko dykcję mam na myśli) i na końcu nie byłem umordowany jak stara kobyła po dniu mordęgi w kopalni sto lat temu.

Rzecz jasna nie jest tak, że każda studentka tego dyplomu już jest Ewą Lassek, a student każdy to Tadeusz Łomnicki, choć drugi mój ulubieniec – pierwszym jest Arkadiusz Walesiak – Ryszard Starosta ma coś z Łomnickiego i nie jest to wyłącznie nos. Nie. Na to trzeba bardzo dużo pracować, a i tak się nie uda. Z drugiej strony patrząc, jak dziewięcioro umie ze swych ciał i głosów już teraz ulepić tak subtelne półtorej godziny – przyszłość nie musi być smolista. Kolejny banał? Zawsze twierdziłem, że PWST jest sprawą kilku jasnych banałów, które trzeba chcieć uruchomić. Na przykład: w sprawie dyplomów nie należy filozofować, cudować, wydziwiać ani napinać się na lupizm, zadaryzm lub klatyzm. Należy dzwonić do Kempy. I tyle.»
„Kliknięcie i nóż”
Paweł Głowacki
Dziennik Polski online
09-11-2011

źródło: www.e-teatr.pl[:]

Newsletter

Dowiedz się pierwszy/a o nowym repertuarze

Zapisz się na nasz newsletter, aby bez problemu zarezerwować bilety. Wyślemy Ci też informacje o innych wydarzeniach, jak "Niedziela w Teatrze" czy zwiedzanie. Wysyłamy mailing maksymalnie 2 razy w miesiącu.